Samochody z Niemiec: fakty i mity

Opublikowano: 19 lipiec 2019, 11:19 Kategoria Rozmaitości
Dla większości Polaków samochody z Niemiec stoją kilka poziomów ponad tymi, które można kupić od polskich właścicieli. Zupełnie tak, jakby jeżdżące po niemieckich drogach auta były z jakiegoś powodu autentycznie lepsze. A może są? Analizujemy to wspólnie z ekspertami z carVertical.

Mniej zmęczone. Fakt.

Spora część samochodów z Niemiec, szczególnie mowa tu o starszych dieslach, wyrabiała olbrzymie przebiegi, ale na autostradach. Trudno powiedzieć, jak przeliczyć kilometry autostradowe na kilometry miejskie, ale to oczywiste, że długa jazda na średnich obrotach obciążą większość silników zdecydowanie mniej niż cykl miejski (choć są takie jednostki, które wybitnie nie lubią jazdy w trasie – o tym warto pamiętać). Statystycznie lepsza jakość dróg też ma duże znaczenie, choć w ostatnich latach polskie drogi naprawdę się wygładziły i nie jest to już taka przepaść jak kiedyś.

Tańsze. Mit. A nawet bzdura.

Po nowe samochody Niemcy jadą do polskich salonów. W niemieckich przysalonowych komisach stoją samochody, które są o jedną czwartą, czasem nawet jedną trzecią droższe niż w Polsce. Te tanie stoją na placach w Berlinie i Norymberdze, ale od strony technicznej nie są to już samochody, tylko kompletne ulepy. Poza tym, przymierzając się do sprowadzenia samochodu, trzeba pamiętać o doliczeniu kosztów akcyzy, tłumaczeń, przeglądów i rejestracji. Taniej na pewno nie jest. I argument dodatkowy: skoro Niemcy są tak gospodarni, tak oszczędni i tak poukładani, to dlaczego nagle setki tysięcy Niemców sprzedają prawie nowe auta trzymane pod kocem za parę Euro i później z żalem dzwonią, że odkupią?

Zadbane. Trochę fakt, trochę mit.

Niemcy faktycznie dbają o samochody. Ale nie wszyscy. I tak samo, jak u nas zdarzają się zarówno przykłady pozytywne, jak i cała masa negatywnych. Stereotypy mają jakieś podstawy, ale kiedy kupujesz samochód, nie chcesz polegać na statystyce, tylko na wiedzy dotyczącej konkretnego egzemplarza i jego właściciela. Można więc przyjąć, że średnio niemiecki samochód będzie ładniejszy i bardziej zadbany niż polski, ale to nie znaczy, że jest to prawdą akurat w przypadku tej sztuki, którą sobie upatrzyłeś.

Niebity. Albo prawda, albo kompletna bzdura.

W związku z tym, że Niemcy korzystają z samochodów raczej w trasie, rzadziej w mieście, to generalnie, jeśli już dojdzie do jakiegoś zdarzenia drogowego, to ma ono poważne skutki. W raportach VIN często pojawiają się informacje o poważnych wypadkach, po których ktoś wymienia ćwiarę i sprzedaje auto do Polski, niewiele natomiast jest naprawianych szkód parkingowych. Jeśli samochód z Niemiec wygląda na niebity, to są dwa wyjścia: albo faktycznie tak jest, albo ktoś już zespawał dwa, żeby estetycznie to wyglądało.

Samochód z Niemiec jest z Niemiec. Ciekawostka.

Na koniec kolejna rzecz, o której mówią eksperci carVertical. Niektóre samochody przebywają naprawdę długą drogę. Pierwsza rejestracja w Niemczech, później we Francji, Rumunii, znów w Niemczech, ale tylko po to, żeby sprzedać do Polski. To nie jest jakaś wyjątkowa historia, ale korzystając z tradycyjnych źródeł trudno zweryfikować takie auta. Dlatego tym bardziej warto, zamiast polegać na nie zawsze prawdziwych stereotypach, posiłkować się dobrymi raportami VIN, a zamiast pokładać wiarę w treść ogłoszeń, uważnie czytać dokumenty samochodu, bo niespodzianek tu znajduje się sporo i można nawet powiedzieć, że z czasem coraz więcej.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz oświadczasz, że akceptujesz regulamin dodawania komentarzy oraz politykę prywatności.

Kod antyspamowy
Odśwież