Co się dzieje z rogatkami w Rudzie Talubskiej?

Opublikowano: 10 lipiec 2019, 06:54 Kategoria Aktualności
ruda talubskagmina garwolinpkptorykolej

Na to pytanie od kilku tygodni odpowiedź próbują znaleźć podróżujący ruchliwą drogą między Garwolinem i Łaskarzewem. Zdaniem PKP winni uszkodzeń przejazdu kolejowego są kierowcy, którzy nie stosują się do oznakowania. Wkrótce przy szlabanach w Rudzie Talubskiej (gm. Garwolin) pojawią się kamery. Czy problem zniknie?

Nie ma tygodnia, żeby rogatki w Rudzie Talubskiej przestały działać prawidłowo. Nowe urządzenia są zawodne – tak uważają kierowcy, którzy widzą to co dzieje się na przecięciu torów z drogą powiatową. Innego zdania są Polskie Linie Kolejowe.

- Urządzenia na przejeździe kolejowo-drogowym w miejscowości Ruda Talubska są sprawne i działają prawidłowo. Niestety, wszystkie zdarzenia na przejeździe kolejowo-drogowym wynikają z lekceważenia przepisów i niewłaściwego zachowania kierowców, którzy uszkadzali bądź wyłamywali drąg rogatkowy, wjeżdżali pod zamykające się rogatki. Zdarzenia te miały wpływ na pracę urządzeń – mówi Martyna Janduła z zespołu prasowego PKP PLK SA.  

Jak dodaje przedstawiciel zarządcy przejazdu, wkrótce na przejeździe w Rudzie Talubskiej pojawi się monitoring. - Nagrania służą również przy postępowaniach wobec kierowców, którzy łamią zasady bezpieczeństwa i zagrażają życiu pasażerów pociągów. W 2018 r. było 1211 wniosków do policji w sprawie ukarania nieostrożnych kierowców, którzy łamią przepisy ruchu drogowego – wylicza krajowe statystyki.

Jak podkreśla, jażdy kierowca powinien pamiętać, że niezależnie od tego do jakiego przejazdu się zbliża, zawsze powinien się zatrzymać i upewnić, że nie nadjeżdża pociąg. Pociąg ma zawsze pierwszeństwo. - Nigdy nie wolno lekceważyć znaków oraz sygnałów ustawionych przed przejazdami ani zasad ruchu drogowego i bezpieczeństwa. Przed wjazdem na przejazd trzeba również upewnić się, że można kontynuować jazdę po drugiej stronie torów. Najczęstsze przyczyny zdarzeń to ignorowanie znaku stop oraz pulsującego światła, wjeżdżanie pod zamykające się rogatki lub omijanie ich slalomem. Takie zachowanie kierowców, to narażenie nie tylko swojego życia ale również pasażerów i obsługi pociągów – podkreśla Martyna Janduła.

Łukasz Korycki

fot. Kacper

Komentarze  

0 #3 PrawdaKierowca 2019-07-12 22:51
Zapomniało pkp dodać że jak był dróżnik to takich problemow nie było . Więc nie jest to wina kierowców tylko zmiany sposobu sterowania rogatkami . Szukanie oszczędności tak się kończy a monitoring niczego nie zmieni po za wydaniem pieniędzy przez pkp . Nikt świadomie nie ryzykuje życia .Pkp uważa że może zamykać przejazd na 10 min przed przejazdem pociągu a kierowcy nie zamierzają czekać . Nie odpowiada pkp to może sobie te nowe tory zabrać bez żalu .Ktoś spiep....ł sprawę i zaklina rzeczywistość .
Cytować
0 #2 rogatkiGość 2019-07-10 13:51
Tyle tylko , że osoby które powinny przeczytać artykuł , nie zrobią tego , bo czytać to trzeba umieć.
Cytować
+5 #1 Wygrywają prawko w chipsach!KKKK 2019-07-10 08:18
Nie wiem, co myślą sobie ludzie, którzy pakują się pod zamykające się rogatki, że na pewno zdąży?? Albo jak już migają światła, to ćwok się tak śpieszy, że przejedzie, zahaczy czymś i ucieknie, a rogatki wtedy już nie podniosą się. Jak ktoś wygrał prawo jazdy na loterii to tak jest...alb wieśniaki chcą przykozaczyć przy swoich "wiernych" dziewkach XDDD Za uszkodzenie rogatek z premedytacją zabierałabym prawo jazdy. śpieszysz się do domu czy na tamten świat?
Cytować

Dodaj komentarz

Dodając komentarz oświadczasz, że akceptujesz regulamin dodawania komentarzy oraz politykę prywatności.

Kod antyspamowy
Odśwież