Publicystyka

Jeśli chcesz, aby Twój tekst został opublikowany prześlij go na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Publikujemy wyłącznie teksty podpisane imieniem i nazwiskiem.

Dziewczyno, rusz na róż!

Opublikowano: 21 czerwiec 2011, 08:14 Kategoria Moim zdaniem

 

Nie lubię atrakcji o urodzie zmarzniętego szpaka, pomimo że przybrały miano tradycji. Tradycja… jest to piękne słowo, więc tym bardziej zabolało, że zostało odniesione do tourne szpanerskiego, różowego pojazdu. W zbliżającym się „wydarzeniu” nie dostrzegam nic doniosłego. Całkiem możliwe, że jestem ślepa.

Jak wilczur z labradorem podali sobie łapę

Opublikowano: 07 czerwiec 2011, 09:30 Kategoria Moim zdaniem

Jeżeli pył wulkaniczny może być podły, to uwierzcie mi, że z podłości potrafię zrobić gorszy użytek. Pył jedynie przypomina uziemionym podróżnym, że złość piękności lica szkodzi i przy całej swej dobroci, pomaga chmurkom odpocząć od fruwających machin.

Natomiast ja, w sposób mało subtelny, urżnęłam skrzydła… mojemu wilczurowi, w dodatku na całe trzy dni!

Aby zasłużyć na widok smutnego pyszczka oraz dyszących złością, wilczych oczu, wystarczy nadać miano członka rodziny małemu (obecnie wyrośniętemu i „utytemu”), czarnemu (tu nic się nie zmieniło), słodkiemu (w przerwie między złośliwym kąsaniem ulubionych japonek i wychuchanej roślinności) - labradorowi.

Kiedy glutek staje się strawą..

Opublikowano: 23 maj 2011, 20:42 Kategoria Moim zdaniem

Mam na imię Joanna i bez cienia zażenowania wyznaję, że... o poranku nie miałam ochoty zjeść glutków zbożowych. Martwi mnie, że nieszczęsny glutek w procesie produkcji nie zaprotestował zawczasu i został naszpikowany aż pięcioma rodzajami zboża. Wszystko przez to, że twórcy wyznaczyli mu nie byle jaką misję - ma być strasznie zdrowy. A zdrowie musi odpowiednio kosztować...

Fikuśne glutki nabyłam w przypływie ciekawości i głębokiej ufności. Wierzyłam, że oprócz walorów zdrowotnych, nadadzą mojemu życiu powagi oraz radości. Wyprostują to, co z przekory losu powykrzywiało się, a wykrzywią calusieńką prostotę, z jaką oglądam świat, ten garwoliński przede wszystkim. Tak się jednak nie stało. Glutki to glutki, zalane mlekiem tworzą na talerzu rozkoszną papkę, która swą przenikliwą estetyką ani trochę nie zachęca do maczania w niej łychy. Gdyby tylko tak zdrowe nie były...

Ta strona używa tzw. cookies. Ustawienia możesz zmienić w preferencjach przeglądarki.