Reklama

Jeśli chcesz, aby Twój tekst został opublikowany prześlij go na info[małpa_]wirtualnygarwolin.pl

Publikujemy wyłącznie teksty podpisane imieniem i nazwiskiem.

Antykomentator, czyli kto?

Drukuj

Przez prawie 11 miesięcy od wystartowania portalu dodano u nas ponad 5800 komentarzy. Autorów dwóch z nich ustalają organy ścigania. Kilkadziesiąt nie zostało opublikowanych, bo nie sprostały wymogom regulaminu. I gdyby taki „przesiew” prowadzić dalej, to pewnie tylko połowa z wszystkich komentarzy coś wnosiła do sprawy. Reszta to antykomenatrze pisane przez antykomentatorów.

Rzecz o wolności i zajadliwości, czyli felieton na dwa głosy

W rozmowie z osobą, która nie podarowała komentatorowi posądzenia o łapówkarstwo, doszedłem do wniosku, że w Garwolinie nie może się nic nikomu udać. Nie może osiągnąć sukcesu, bo pewnie stoją za tym układy i układziki. Nie może wygrać zawodów sportowych, bo pewnie przeciwnicy byli „cienkimi Bolkami”. Nie można, bo... tak. Nie można, bo... ja tego nie osiągnąłem.

REKLAMA


Po co o tym piszę? W ostatnich tygodniach w lokalnych portalach można dostrzec nagromadzenie wpisów komentatorów, a raczej antykomentatorów. Po fali komentarzy bliska osoby, której spalił się dom, zraziła się do mediów, których wsparcie mogło okazać się bezcenne w kwestii pomocy.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

O obiektywizmie refleksji kilka

Drukuj

Od doświadczonego redaktora usłyszałam kiedyś, że „tematy leżą na ulicy” i nie sposób się z tym nie zgodzić. Ale teraz powiem więcej. Czasem tematy same pukają do drzwi – i nieważne, czy są to drzwi redakcji czy umysłu. Ważne, że w najmniej oczekiwanym momencie. Jedno wydarzenie z ostatniego piątku i jego echa, które nie milkną do dzisiejszego poranka, otworzyły w mojej głowie wiele szufladek i przyznam szczerze mam spory problem, żeby się zdecydować, do której zajrzeć głębiej i podzielić się refleksją.

 

Była sesja rady miasta, było spokojnie, a w finale wybuchła "śmierdząca bomba", którą ja, niedoświadczony pismak, postanowiłam opisać, bo kieruje mną tylko i wyłącznie pęd za sensacją. Długo nie trzeba było czekać na lawinę komentarzy z wyrokami Sądu Najwyższego w treści, odpowiednimi paragrafami, zarzutami o nieobiektywizm, opluwanie i zamach na dobre imię radnego. Po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że dziennikarstwo lokalne to najgorszy kawałek medialnego tortu. Moją uwagę przykuł szczególnie aspekt obiektywizmu. Zaczęłam się zastanawiać, jak ten dziennikarski obiektywizm w wersji „lokalnej”, powinien wyglądać, żeby wszyscy byli zadowoleni. Żeby, jak to mawiają, wilk był syty i owca cała – czyli ludzie chcieli nas czytać, a samorządowcy chcieli jeszcze z nami później rozmawiać.

REKLAMA


Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Strona 3 z 7

Korzystamy z tzw. plików cookies w celach gromadzenia statystyk oglądalności. Ustawienia plików cookies możesz zmienić w konfiguracji przeglądarki. Więcej o polityce prywatności portalu