Reklama

Kiedy glutek staje się strawą..

Drukuj

Mam na imię Joanna i bez cienia zażenowania wyznaję, że... o poranku nie miałam ochoty zjeść glutków zbożowych. Martwi mnie, że nieszczęsny glutek w procesie produkcji nie zaprotestował zawczasu i został naszpikowany aż pięcioma rodzajami zboża. Wszystko przez to, że twórcy wyznaczyli mu nie byle jaką misję - ma być strasznie zdrowy. A zdrowie musi odpowiednio kosztować...

Fikuśne glutki nabyłam w przypływie ciekawości i głębokiej ufności. Wierzyłam, że oprócz walorów zdrowotnych, nadadzą mojemu życiu powagi oraz radości. Wyprostują to, co z przekory losu powykrzywiało się, a wykrzywią calusieńką prostotę, z jaką oglądam świat, ten garwoliński przede wszystkim. Tak się jednak nie stało. Glutki to glutki, zalane mlekiem tworzą na talerzu rozkoszną papkę, która swą przenikliwą estetyką ani trochę nie zachęca do maczania w niej łychy. Gdyby tylko tak zdrowe nie były...

Brak ochoty na wchłonięcie glutków, zablokował wszelką decyzyjność w tej kwestii. Pomimo, że pora ewidentnie śniadaniowa, nie wiedziałam, czy mam chęć na pesto, czy jednak na zupę grzybową. Chodzę głodna. Może schudnę. Może jutro zjem... i tu należy się wysilić, bo zagadkę uknułam: Co jakiś czas media starannie nawołują (trzeba być starannym, żeby nawet do mnie dotarło), aby przyglądać się wymalowanym cyferkom, podczas zakupu owocu miłości jej i jego. Przyglądać się, to jedno (tym cyferkom), a rozkminić ich znaczenie, to drugie - bojowe zadanie konsumenta. A że zębów mam komplet i bez obawy o to, że bez skruchy pokruszą się, mogę zafundować sobie owoc miłości jej i jego w wersji "na twardo". Czy już wiesz - Drogi Czytelniku - czym się jutro nasycę? :)

REKLAMA


Z pozdrowieniami,

Joanna Walicka

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Komentarze  

 
0 #3 echchegon 2015-09-07 07:54
Konio nie będzie miał dylematów jak zlikwiduje się koryto i PRZETRZEBI TRZODĘ .
Cytować
 
 
0 #2 glutektogfjdbdj 2015-09-06 21:29
Ja takich dylematów mam milion
Cytować
 
 
-1 #1 Ja niekonio 2011-05-27 18:40
mam takich dylematów ,trawka z pastwiska Burmistrza Mikulskiego smakuje mi najlepiej,jedyn y minus -muszę uważać na Tygrysa,bo może skoczyć mi do gardła i przerobić na kabanosy. .Pozdrawiam!!!!k onio
Cytować
 

Dodaj komentarz

Dodając komentarz oświadczasz, że akceptujesz regulamin dodawania komentarzy


Kod antysapmowy
Odśwież

Korzystamy z tzw. plików cookies w celach gromadzenia statystyk oglądalności. Ustawienia plików cookies możesz zmienić w konfiguracji przeglądarki. Więcej o polityce prywatności portalu