TSA: Być sobą na scenie

Opublikowano: 15 czerwiec 2012, 11:36 Kategoria Dni Miasta i Powiatu
Dni GarwolinakoncertTSA

Bez czarów, za to z potężną dawką dobrej muzyki. Będą stare przeboje i utwory z ostatniej płyty. Marek Piekarczyk z zespołu TSA opowiada o niedzielnym koncercie i nie tylko.

rozmawia Magda Gałązka

Magda Gałązka: Występujecie od ponad trzydziestu lat i wciąż odnosicie sukcesy. Macie jakiś sposób na długowieczność na scenie?

Marek Piekarczyk: Nie ma sposobu na to, by być długowiecznym ale bycie sobą na scenie i wierność swoim zasadom bardzo odmładza zespoły.

MG: A czy macie muzycznego idola? Czerpiecie z kogoś inspiracje?

MP: Każdy muzyk ma swoich mistrzów... Nie ma sensu jednak wymieniać ich wszystkich bo to długa lista i w dodatku większość z nich nie żyje dawno.

MG: Co uznacie za swój największy zawodowy sukces?

MP: Naszym największym sukcesem ,według nas jest to, że wciąż gramy razem, w swoim pierwszym składzie personalnym, jako jeden z niewielu zespołów na świecie. Wciąż na scenie TSA występują: Andrzej Nowak, Stefan Machel, Janusz Niekrasz, Marek Kapłon i ja.

MG: Planujecie wydanie nowej płyty?

MP: Na temat nowej płyty TSA niestety niczego konkretnego powiedzieć nie mogę.

MG: To nie będzie Wasz pierwszy występ w tym mieście. Graliście w Garwolinie dwa lata temu. Jak wspominacie ten koncert? Jaka jest garwolińska publiczność?

MP: Skromne warunki koncertowe, ale nie ma co narzekać, bo było ok. Publiczność świetna – klimat bardzo dobry, pełen „odjazd”.

MG: A czego możemy się spodziewać po niedzielnym koncercie?

MP: Nie będziemy czarować publiczności tylko solidnie grać dobrze brzmiącą i przemyślaną muzykę. Nasz repertuar to nasze stare, dobrze znane fanom utwory oraz te z ostatniej płyty „Proceder” .

 

fot. Roma Makówka, tsa.com.pl

 

Dodaj komentarz

Dodając komentarz oświadczasz, że akceptujesz regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Ta strona używa tzw. cookies. Ustawienia możesz zmienić w preferencjach przeglądarki.